wtorek, 18 września 2018

ZiŁ-130 AK 75 (dźwig) Автоистория (AIST)

Dzisiaj przedstawię model ZiŁa-130 z zabudową dźwigu AK-75. Kilka lat temu ukazał się on jako gablotkowy model SSM, jednak jakiś rok temu pojawiła się na rynku miniatura z wytwórni AIST.
Skorzystałem z okazji nabywając tańszą. Modelik nie różni się szczególnie od droższej wersji, ale o tym za chwilę.

W końcu lat 50-tych zaszłą potrzeba zastąpienia przestarzałego ZiŁa-164 (ZiS-150) nowszą konstrukcją. W 1956 roku przedstawiono pierwszy prototyp, a już w 1958 wykonano kilka następnych egzemplarzy przedprodukcyjnych. W 1959 roku zaprezentowano samochód na ogólnokrajowej wystawie rolniczej, gdzie zysakał aprobatę władz. W 1961 ostatecznie zatwierdzono projekt ciężarówki. Zanim 1 października 1964 rozpoczęto wytwarzanie seryjne, musiał minąć jakiś czas na przygotowanie do produkcji nowego modelu.


Już w dwa lata po rozpoczęciu produkcji wytwarzanie ciężarówki przeszło na poziom masowy. Ogółem, w latach 1964-1994 bramy fabryki opuściło  3 383 312 egzemplarzy. Legendarny stał się schemat malowania ciężarówki, a mianowicie 2 możliwe konfiguracje: biało-niebieski i ciemnozielony. Oczywiście pojawiały się od tego odstępstwa, jednak większość egzemplarzy nosi wyżej wymienione barwy. Jako ciekawostkę dodam, iż silnik ze skrzynią biegów i mosty posłużyły do zaprojektowania produkowanej w gruzińskim mieście Kutaisi ciężarówki KAZ-606 i KAZ-608 (które także niedługo pokaże na blogu).



Tak jak wspomniałem, miniaturę wykonała znana już Wam wytwórnia AIST. Pomimo iż model jest tańszą, budżetową wersją prezentuje się bardzo dobrze. Jego regularna cena to około 180 złotych, jednak mnie udało się go kupić na promocji za 140zł.
Porównując zdjęcia mojego modelu z katalogowymi można dostrzec różnice w wyglądzie grilla. Zdecydowałem się na wymianę na starszą wersję z pojedynczym rzędem małych kratek i umiejscowionymi wyżej światłami. Co prawda podwozia nie pomalowano, jednak mnogość detali rekompensuje widok gołego plastiku. O dziwo, kabinę pokryto idealnie gładziutkim lakierem bez skaz, co nie często zdarza się w tańszych modelach. We wnętrzu jaśnieją brązowe fotele, oraz deska rozdzielcza zabarwiona na kolory szoferki.Oczywiście na pochwałę zasługuje cały mechanizm dźwigu, w szczególności filigranowe kratownice i tworzące plontaninę linki. Podsumowując, model jest godny polecenia wszystkim...miłośnikom radzieckich maszyn:)












poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Kompresor ZIF-55 Автоистория (AIST)

Witam, 
Dzisiaj przedstawię model bardzo (jak na nasze polskie, kolekcjonerskie realia) nietypowy. Jest to mianowicie miniatura kompresora sprężonego powietrza ZIF-55. O ile modele efektownych pojazdów budowlanych, takich jak dźwigi, wywrotki czy nawet betoniarki są czasami spotykanie, o tyle taka paskuda jak kompresor??? Nie, to niemożliwe, by taki model został wydany jako wielkoseryjny produkt- sam tak pomyślałem, gdy pojawiła się wzmianka o nim. A jednak. Wydaje się, że taki niepozorny, nieprzyciągający raczej uwagi pojazd (przyczepa?) nie ma racji bytu na przesyconym wspaniałymi modelami rynku rosyjskim- otóż chyba nie. Jeśli ktoś chciałby posiadać taki wehikuł kilka miesięcy temu, musiałby wyłożyć, w przeliczeniu, 500zł na ręcznie składany żywiczny model firmy Modelstroy (dla porównania mój model kosztował około 50zł).


A więc przejdę teraz do historii prawdziwego pojazdu. Początki zakładów ZIF sięgają czasów cara Piotra I. W 1711 roku, w Sankt Petersburgu, na mocy dekretu władcy rozpoczęto budowę odlewni armat i dział do okrętów. Zakład przez wiele lat zajmował się z grubsza jednakowym typem wyrobów, jednak w 1931 roku przekształcono profil produkcji na bardziej pokojowe maszyny, m.in. kompresory. Model ZIF-55, który dzisiaj mam przyjemność Wam zaprezentować wytwarzany był od 1960 do 1990 roku w Leningradzkiej fabryce. 55 oznaczało po prostu 5,5 metra sześciennego pompowane przez maszynę w ciągu minuty. Początkowo zastosowano w nim silnik ZiŁa-120, później ZiŁa-157. Z tyłu umieszczono butlę na sprężone powietrze, bak na paliwo oraz przyłącza do podłączenia pneumatycznych narzędzi lub innych odbiorników. Jako ciekawostkę dodam, że od lat 70 na terenie ZSSR zakazano holowania kompresorów przez pojazdy poruszające się po drogach publicznych, jednak powszechne było niestosowanie się do tego uregulowania. Także dzisiaj w Rosji czy Ukrainie można spotkać je ciągnięte poboczem przez wysłużone Ziły czy inne ciężarówki. 




Model wyprodukowała przedstawiana już na blogu firma Автоистория (AIST). Podwozie wykonano bardzo szczegółowo (szczerze nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej, ponieważ w miniaturze nie ma innych detali, które można by odwzorować). A więc możemy cieszyć się filigranowymi resorami i dyszlem do holowania. We wnętrzu zamontowano atrapę silnika i tłoków sprężających powietrze oraz chłodnice z wiatrakami (odlano je jako oddzielne elementy.). Obudowę kompresora wykonano z plastiku i pomalowano na ładny, błyszczący, żołty kolor. Odwzorowano w niej otwory, przez które możemy oglądać chłodnice, a w tylnej części zamontowano reflektor. Czy mogę polecić ten model innymi kolekcjonerom?-  myślę, że tak. Za nieduże pieniądze możemy mieć fajny model......kompresora, który można podczepić do ciężarówki czy innej maszyny:))). Chociaż nie wiem, czy w Polsce poza wąską grupką miłośników radzieckiego sprzętu może on kogoś zainteresować... 

















niedziela, 15 lipca 2018

Nash Ambassador 1950 Premium-X

Witajcie,
Dzisiaj przedstawię samochód, o którym u nas pewnie mało kto słyszał, chociaż jest bardzo ciekawy, i, według mnie całkiem ładny. Mowa oczywiście to tytułowym Nashu Ambassadorze. Na sam model polowałem ponad 2 lata, wreszcie udało mi się go zakupić w dalekich Chinach. Jednak, już tradycyjnie, zacznę od opisu oryginału.


Nash, właściwie Nash Motors produkowała głównie samochody osobowe w latach 1916-1957. Firma została założona w 1916 roku, kiedy to poźniejszy dyrektor Charles Wiliams Nash kupił firmę Thomas B. Jeffery Company. Wytwarzała ona ciężarówki z napędem na cztery koła Jeffery Quad (której model swoją drogą także posiadam i kiedyś pokaże go na blogu) a także pojazdy pancerne oparte na podwoziu wcześniej wspomnianego pojazdu ciężarowego.



Model Ambassador ukazał się w ofercie Nasha w 1932 r jako flagowy, najbardziej luksusowy produkt firmy.



Z kolei czwarta generacja samochodu, którą to przedstawia mój model, była produkowana w latach 1949-1951. W 49' roku dyrektor firmy zlecił zaprojektowanie dużego, rodzinnego samochodu wyróżniającego się spośród modeli konkurencji. Warunkiem wdrożenia do produkcji były aerodynamiczne linie auta, dlatego jest ono wyjątkowo krągłe, a także ma do połowy zabudowane błotniki. Styl nadwozia nowego wytworu nazwano Airflyte, dlatego czasami zamiennie stosowano nazwy Ambassador oraz Airflyte. Wytwarzano dwie wersje nadwoziowe, 4 lub 2 drzwiowy sedan. W tamtych czasach szczególną uwagę zwracała gięta szyba, wykonana z jednego kawałka szkła. Za dopłatą można było nabyć także automatyczną skrzynię biegów Hydromatic.




Nasha Ambassadora pierwszy raz zobaczyłem chyba w 2013 roku. Samochód od razu mi się spodobał. Jakieś dwa lata temu dowiedziałem się, że wyprodukowano jego model. Niestety- we wszystkich znanych mi sklepach został on wyprzedany (a wypuszczono go w 3 wersjach kolorystycznych). Po bezowocnych poszukiwaniach na całym świecie, około dwa miesiące temu, zobaczyłem na chińskim Ebayu ofertę z modelem w najbardziej porządanej przeze mnie wersji kolorystycznej- czyli szaroniebieskiej edycji limitowanej do 500 sztuk. Także cena była bardzo okazyjna, a więc długo się nie namyślałem. Chwilę po tym napisałem do zaprzyjaźnionego kolekcjonera Piotrka z zapytaniem, czy mógłby on zamówić dla mnie ten model (sam nie posiadam konta na wspomnianym serwisie aukcyjnym). Oczywiście się zgodził, i po 7 tygodniach czekania i małych problemach z celnikami w Malezji miniatura znalazła się wreszcie u mnie. Posiadany model nie posiada specjalnie widocznych wad poza małymi grudkami na lakierze z lewej strony, które jednak nie zaćmiły mojej radości z posiadania tego bardzo rzadkiego modelu. Jak widać na zdjęciach, wyjątkowo dobrze odwzorowano bryłę i ogólny charakter samochodu. Uwagę przykuwają ozdobne listwy- które nie są jedynie srebrną farbą a oddzielnymi elementami wyciętymi z chromowanej folii. W takiej samej technologii wykonano napisy na bokach i klapie bagażnika. Z dużą starannością odwzorowano filigranowe wycieraczki i przedni znaczek na masce- wytrawiono go w blaszce a wklęsłe przestrzenie wypełniono farbą. Wnętrze pomalowano na jasny błękit- zresztą bardzo dobrze, ponieważ ładnie się ono odcina od reszty. Na desce rozdzielczej naklejono kalkomanie z rysunkiem zegarów oraz radia wyłożonego drewnem. Co tu dużo mówić- model przyciąga wzrok na półce i chociaż prawdziwy samochód nie wszystkim może podobać,  to jednak sam model na pewno spodoba się każdemu.























*Przy redagowaniu postu wykorzystano kilka zdjęć oryginalnych samochodów znalezionych w internecie, nie są one mojego autorstwa.